close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

     

  • POLSKIE ŚLADY W SKOPJE

  • 3 lutego 2015

    Contemporary Lynx w rozmowie z Kingą Nettmann–Multanowską, żoną polskiego ambasadora w Skopje.

    Rozmowa dotyczy Kolekcji Sztuki Polskiej w Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopje — genezy i historii tego niecodziennego zbioru.

    [Contemporary Lynx to internetowy anglojęzyczny portal i magazyn o polskiej sztuce współczesnej http://contemporarylynx.co.uk/ ]

     

     

    Niezwykłe odkrycie w Skopje!

    Contemporary Lynx w rozmowie z Kingą Nettmann–Multanowską

     

    Dobromiła Błaszczyk: Od wiosny przebywa Pani w Republice Macedonii, dokładnie w Skopje. Co Panią sprowadziło do tego miasta?

     

    Kinga Nettmann-Multanowska: Życie! A konkretnie praca mojego męża, Jacka, który jest dyplomatą i w Skopje pełni funkcję Ambasadora Rzeczpospolitej w Republice Macedonii. Przyjechaliśmy więc tutaj całą rodziną.

     

    D.B.: Kilka miesięcy temu w rozmowie telefonicznej poinformowała nas Pani o niezwykłym znalezisku i równie ekscytującej, lecz i tragicznej historii, która łączy się z Pani odkryciem. Otóż w magazynach tamtejszego Muzeum Sztuki Współczesnej odnalazła Pani dzieła polskich artystów. Jak doszło do tego odkrycia?

     

    K.N-M.: Nie można tego nazwać „odkryciem. Raczej „przypomnieniem”. Co więcej, okoliczności tego wydarzenia nie są aż tak ekscytujące. Jak zwykle pomógł przypadek. Przyjechaliśmy z mężem do pracy w Skopje pod koniec kwietnia tego roku [2014r.], a na początku roku miało miejsce ponowne uroczyste otwarcie Muzeum Sztuki Współczesnej. Ponowne, bowiem od kilku lat Muzeum było niedostępne dla zwiedzających ze względu na trwający tam remont i przebudowę ekspozycji. Mieliśmy szczęście. Do Ambasady trafił nowy katalog, wydany właśnie z tej okazji, 50-lecia Muzeum. W katalogu przeczytaliśmy o tym, że Muzeum dysponuje sporą kolekcją dzieł polskich artystów. Ponad 135 nazwisk! Spotkałam się z Dyrektor Muzeum Elizą Shulevską oraz kustoszem Zahariną Aleksoską-Bacevą. Panie zaprowadziły mnie do muzealnych magazynów i tam na własne oczy mogłam przekonać się o tym, jak cenne to zbiory, wspaniałe nazwiska polskich grafików, malarzy i rzeźbiarzy. Polskie dzieła w liczbie ponad 200 prac, w jednym miejscu, poza granicami kraju. Niewiarygodne!

     

    D.B.: W jaki sposób te dzieła trafiły do Macedonii?

     

    K.N-M.: Stanowią one część polskich darów przekazanych do Skopje po tragicznym trzęsieniu ziemi w lipcu 1963 roku. Trzęsienie ziemi zniszczyło całe miasto, które w kilka sekund legło w gruzach. Świat zjednoczył się niosąc pomoc do Skopje, jakby na przekór ówczesnej sytuacji politycznej—kulminacja zimnej wojny i żelazna kurtyna. Pomoc do zrujnowanego Skopje popłynęła hojnie. Polacy byli jednymi z pierwszych darczyńców. Nieśliśmy pomoc materialną, ale też nasze, jak to się mówi dziś ‘know-how’. Naczelnym architektem Skopje w czasie odbudowy z ramienia ONZ został Adolf Ciborowski (główny architekt i urbanista odbudowywanej po wojnie Warszawy), polskim inżynierom przewodził architekt Stanisław Jankowski „Agaton”, inna wielka postać historii Warszawy, miasto odgruzowywały także polskie ekipy.

     

    D.B.: Czy wiadomo coś więcej o historii tej zbiórki?

     

    K.N-M.: Tak, staram się teraz dotrzeć do dokumentacji, aby odtworzyć jej genezę i przebieg. Parę faktów udało się już ustalić. Wiem już, na przykład, że polskie dzieła docierały w kilku transzach. Pierwsza wielka zbiórka miała miejsce po tym, jak w październiku 1963 roku na IV Międzynarodowym Kongresie Stowarzyszenia Sztuk Plastycznych (4th International Congress of the International Association of Plastic Arts) w Nowym Jorku władze Skopje zwróciły się z oficjalnym apelem o solidarność i prośbą o dary od artystów z całego świata. Wtedy spłynęła do Skopje niezliczona ilość dzieł (ponad 1000 prac), w tym także z Polski. Kolejne dary wysyłane były z Polski do Skopje w latach 1965-1967, tj. po wizycie w Skopje polskiej delegacji państwowej na czele z Premierem Józefem Cyrankiewiczem i I Sekretarzem KC PZPR Władysławem Gomułką w Jugosławii [listopad 1965], a później po ogłoszeniu wyników konkursu na projekt Muzeum Sztuki Współczesnej, który wygrał polski zespół architektów tzw. „Tygrysy”—Wacław Kryszewski, Jerzy Mokrzyński, Eugeniusz Wierzbicki [maj 1966]. Dla przykładu, dwie z podarowanych rzeźb przybyły do Skopje w lipcu 1966 roku , wcześniej, w czerwcu 1966 roku dotarły tu dwadzieścia cztery obrazy olejne i czterdzieści pięć grafik, kolejne rzeźby i medale, łącznie czterdzieści cztery dzieła, spłynęły w grudniu 1967 roku. Podaję tak szczegółowe dane, bowiem dysponuję kopiami zwolnień celnych, które odnalazłam w Archiwum Miasta Skopje. W późniejszych latach były to już dary indywidualnych artystów, przekazywane podczas ich wizyt lub wystaw w Skopje, czy Macedonii.

     

    D.B.: Są tam prace zarówno renomowanych artystów, jak i tych mniej znanych. Co możemy znaleźć w kolekcji Muzeum w Skopje?

     

    K.N-M.: To pytanie bardziej do fachowców, którzy już zdążyli skopijskim zbiorom się przyjrzeć. Na naszą prośbę Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwróciło się o pomoc do Dyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi, Jarosława Suchana, który oddelegował do Skopje swoich pracowników, dr Magdalenę Ziółkowską, historyka sztuki, i Bogumiłę Terzyjską, konserwatora. I to obie Panie mogą w pełni ocenić i opisać wartość tej kolekcji. Dla mnie, bardziej wielbiciela sztuki niż fachowca, ważne jest to, że są tam powszechnie kojarzone w Polsce nazwiska artystów (Kiejstut Bereźnicki, Marian Bogusz, Jerzy Nowosielski, Tadeusz Dominik, Stanisław Fijałkowski, Zbigniew Makowski, Roman Starak, Andrzej Strumiłło, Henryk Stażewski, Karol Tchorek, czy zmarły niedawno Jan Berdyszak). Są też oczywiście nazwiska zapomniane, no i niewątpliwie, co bardzo ważne, to przekrój tego, co w latach 1960. działo się w polskich sztukach plastycznych. W pigułce.

     

    D.B.: Efektem polsko-jugosłowiańskiej współpracy po trzęsieniu ziemi był też projekt architektoniczny samego Muzeum, które do dnia dzisiejszego góruje nad miastem na wzgórzu Kale. Czy mogłaby Pani przybliżyć historię projektu i budowy?

     

    K.N-M.: Polska przekazała Skopje ogromną pomoc, jak na nasze ówczesne możliwości. Miasto otrzymało w darze m.in. drewniane domki mieszkalne (nazywane przez miejscowych „baraka”), postawione w dzielnicy Taftalidze, która wtedy cała była dzielnicą podobnych domków-baraków darowanych przez różne państwa, zbudowała Technikum Chemiczne im. Marii Curie-Skłodowskiej, a po wizycie ówczesnych komunistycznych polskich władz w listopadzie 1965 roku, przeprowadziła i sfinansowała „Powszechny konkurs na projekt Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopje”. Już w 1964 roku Polska zobowiązała się do sfinansowania projektu budynku, który służyłby jako instytucja kultury, i byłby kolejnym polskim darem dla miasta. Za radą Adolfa Ciborowskiego, Polaka, naczelnego architekta Skopje w czasie odbudowy z ramienia ONZ, zdecydowano, że będzie to właśnie budynek Muzeum, bo ogromna ilość darów artystów z całego świata wymagała przestrzeni magazynowej i wystawienniczej. W styczniu 1966 roku Stowarzyszenie Architektów Polskich ogłosiło „Powszechny konkurs na projekt Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopje”. Słynęło 89 projektów. Jego wyniki ogłoszono w maju. Wygrał projekt nr 16 autorstwa „Tygrysów” (Wacław Kryszewski,  Jerzy Mokrzyński, Eugeniusz Wierzbicki). W uzasadnieniu napisano: „Praca zostaje nagrodzona I nagrodą ze względu na dobre rozwiązania funkcjonalne, walory przestrzenne, prostotę użytych środków oraz zalety realizacyjne” (Architektura 10/1966, 424). Budowę Muzeum sfinansowała strona jugosłowiańska, w dużej części z Funduszu na Rzecz Pomocy i Odbudowy Miasta Skopje. Budynek otwarto dla zwiedzających 13 listopada 1970 roku. Wówczas zbiory Muzeum obejmowały ponad 2000 prac artystów z ponad 40 krajów. Nie znamy szczegółów, ale wiemy, że swój projekt w konkursie przedstawił także Oskar Hansen, polski architekt-wizjoner. Był to projekt trudny w realizacji, zakładał wybudowanie ruchomych platform, tzw. „parasoli”, które miałyby służyć nie tylko i wyłącznie prezentowaniu sztuki, ale prowokować jej powstawanie. W gabinecie mojego męża, w naszej ambasadzie, wisi kopia tego oryginalnego projektu.

     

    D.B.: Ponieważ jest to dość nowy temat, nieznany lub zapomniany, w jaki sposób planują Państwo upamiętnić ten niezwykły gest polskich artystów?

     

    K.N-M.: Teraz, kiedy wiemy już od fachowców, jaką wartości przedstawia ta kolekcja, planujemy przygotować katalog zbiorów, na początek w wersji elektronicznej. Zbiór ten mamy sfotografowany i opisany. Ponadto, aby ten „polski skarb na Bałkanach’ wypromować w świadomości szerszej grupy odbiorców, w tym instytucji kultury, przygotowujemy mały kalendarz biurowy na 2015 rok. Oczywiście kulminacją byłaby wystawa tych zbiorów, ale aby to mogło nastąpić, czeka nas jeszcze wiele pracy. Wspaniałym gestem ze strony Muzeum byłoby włączenie kilku polskich prac do stałej ekspozycji (na razie prezentowana jest tylko „Kompozycja” (1964) Henryka Stażewskiego). Marzy nam się, aby nadszedł taki dzień, gdy polskie wycieczki, które coraz liczniej docierają do Skopje, zaparkują swój autobus na parkingu tuż obok Muzeum Sztuki Współczesnej, jak to zwykle robią, a potem, zamiast schodzić do centrum, skierują swoje pierwsze kroki do Muzeum, aby obejrzeć oryginalne prace polskich Mistrzów malarstwa, grafiki i rzeźby. Marzy nam się też, aby miejscowi i polscy przewodnicy mieli świadomość tego, że budynek Muzeum Sztuki Współczesnej, elegancki i ponadczasowy, górujący tak malowniczo nad miastem, to polski projekt i gromadzi ważne polskie zbiory. Na razie, ani w Polsce, ani tutaj nie ma tej świadomości. I nasza mrówcza praca polegać musi teraz na tym, aby tę świadomość wykształcić.

     

    D.B.: Rozumiem, że rozpoczęła Pani swoje własne badania i poszukiwania.

     

    K.N-M.: Tak, chcę stworzyć dla siebie i dla innych obraz tamtego czasu. Polska kolekcja istnieje bowiem w szerszym kontekście—pomocy płynącej wtedy z Polski i ze świata. Muzeum stało się beneficjentem tego wzniosłego ruchu na rzecz pomocy Skopje. Swoje dzieła darowali wtedy miastu inni wielcy artyści, w tym Picasso, którego nazwisko elektryzuje wszystkich odwiedzających Muzeum. Przeszukuję więc polskie i miejscowe archiwa i biblioteki, rozmawiam z osobami, które mogą mieć wiedzę na ten temat. Wszystko po to, aby znaleźć jakieś przydatne tropy, aby ustalić chronologię wydarzeń, aby wreszcie należycie upamiętnić polskie ślady. W Bibliotece Narodowej w Warszawie odnalazłam artykuły prasowe z tego okresu. W Skopje w Miejskim Archiwum istotne dokumenty w zbiorach „Funduszu na Rzecz Pomocy i Odbudowy miasta Skopje”. Dotarłam do syna Adolfa Ciborowskiego, Macieja, także architekta, który w Skopje spędził wraz z ojcem kilka młodzieńczych lat i w korespondencji opisał mi obrazy, które z tego czasu zapamiętał. Odbyłam rozmowy z polskimi artystami, których prace znajdują się w Muzeum. Wspominali swoją artystyczną młodości—mieli wtedy przecież po około 30 lat—i hasło „Skopje” wywołało w nich całą gamę emocji. To wszystko tworzy tło dla kolekcji i jest z nią nierozerwalnie związane. Skopje to miasto solidarności, wyjątkowe i niepowtarzalne, ta atmosfera jest tu do dziś—jest rumuński szpital o nazwie „Bukareszt”, jest „fińska baraka”, czyli fińskie, i nie tylko fińskie, domki drewniane, są francuskie,  czeskie i radzieckie bloki mieszkalne, niemieckie przedszkole i szkoła, są ulice z nazwami państw i stolic—ofiarodawców pomocy. Pragnęłabym, abyśmy w Polsce mieli większość świadomość tego, że pomagaliśmy tworzyć dzisiejsze Skopje, byśmy, jako turyści, czuli z nim większą więź, byli z nim i mieszkańcami Macedonii solidarni także i dziś, by polską kolekcję opisali polscy i macedońscy badacze, aby dać jej drugie życie i zapamiętać. Tym razem na zawsze. Myślę, że nie są to marzenia nierealne…

     

     [Kinga Nettmann-Multanowska, żona Ambasadora RP w Skopje, Jacka Multanowskiego]

    Skopje 21.09.2014 r.

     

     

     

    http://contemporarylynx.co.uk/archives/5700

     

     

     

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: