close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

     

  • POLSKIE ŚLADY W SKOPJE

  • 16 lutego 2015

    „Żadna z nas nie wiedziała jakiego typu prac spodziewać się w zbiorach muzeum” – Magdalena Ziółkowska o ponad 200 pracach polskich artystów znajdujących się w jednym miejscu, poza granicami Polski, w Skopje.

    [fragmenty]

    Dobromiła Błaszczyk: W jaki sposób doszło do Twojej współpracy z Ambasadą RP w Skopje i jak dowiedziałaś się o zbiorach sztuki polskiej w tamtejszym Muzeum Sztuki Współczesnej?

     

    Magdalena Ziółkowska: Muzeum Sztuki w Łodzi otrzymało oficjalne zaproszenie do współpracy z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie z informacją o tym, że w Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopje znajduje się kolekcja dzieł polskich artystów zebrana w latach 60. i 70. (...). Z inicjatywy polskiej ambasady w Skopje losem tego zbioru zainteresowało się Ministerstwo i poszukiwało instytucji, której pracownicy mogliby podjąć się jego weryfikacji i naukowego zbadania. W ten sposób w projekcie pojawiło się Muzeum Sztuki w Łodzi. Powód był oczywisty – w naszej kolekcji znajdują się dzieła nie tylko prawie wszystkich artystów, którzy przekazali dary do muzeum w Skopje, lecz sama kolekcja stanowi bezcenny materiał porównawczy. Temat powstania Muzeum Sztuki Współczesnej w Skopie był mi bliski od momentu, kiedy w pracy doktorskiej porównywałam kwestię czasowości dwóch projektów z tego samego roku 1966: propozycji teoretycznej Muzeum Sztuki Aktualnej we Wrocławiu Jerzego Ludwińskiego i projektu Proces i sztuka Oskara Hansena (którego współautorami byli Svein Hatløy, Barbara Cybulska i Lars Fasting, a współpracownikiem Jerzy Dowgiałło). Jego Muzeum Sztuki Współczesnej proponowało inne rozumienie historii i czasu, zgodnie z przekonaniem, że w nowoczesnym świecie żyjącym projektami na przyszłość nie ma miejsca na wizję liniowego czasu i narrację. Ruchomy i nietrwały układ bezściennych platform i parasoli, wyłaniający się z zaskoczenia, przeciwdziałał nawarstwianiu się historycznych wydarzeń, faktów czy obiektów. Muzeum pojawiałoby się za każdym razem „od początku”, „od zera”, nie bacząc na zdarzenia przeszłe, degradując ideę ciągłości dziejów sztuki. Historia zaś nie byłaby sprawozdaniem z przeszłych wydarzeń – tak o muzeum myślał Oskar Hansen.

     

    DB: Na czym polegało Wasze zadanie tam na miejscu?

     

    M.Z.: Zostałyśmy zaproszone, aby obejrzeć wszystkie prace i przede wszystkim zidentyfikować je z istniejącymi listami obiektów, ocenić ich stan zachowania i wydać opinie w tym zakresie, wytypować prace, które wymagają zabiegów konserwatorskich z przeznaczeniem np. do przyszłej ich ekspozycji, jak również wskazać dzieła szczególnie wartościowe pod kątem rozpoznawalności twórczości poszczególnych artystów. Żadna z nas nie wiedziała jakiego typu prac spodziewać się w zbiorach muzeum, poza kilkoma nazwiskami, które pojawiały się w katalogach wystaw kolekcji np. Nowosielski, Bogusz i Stażewski, którego Relief był wówczas eksponowany na ostatniej odsłonie kolekcji. (...)

     

    D.B.: Poza Reliefem Henryka Stażewskiego pozostałe prace znajdowały się w magazynach?

     

    M.Z.: Tak, wybrane były sporadycznie eksponowane na prezentacjach kolekcji jak np. jedna z  grafik Barbary Kwaśniewskiej, absolwentki Wydziału Malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, która wyemigrowała do Paryża pod koniec lat 50. Oczywiście istnieje inwentarz dzieł sztuki, czyli kartoteka kart katalogowych z informacją o każdym obiekcie z kolekcji Muzeum i historii jego pozyskania, lecz prace dostępne publiczności to wyjątki. 

     

    D.B.: Dary pochodzące z innych krajów doczekały się już opracowania, co więcej kilkukrotnie były prezentowane w bardziej obszerny sposób w Muzeum. Czy ta inicjatywa zbadania dzieł polskich artystów jest pierwszą próbą, przymiarką do stworzenia podobnej wystawy?

     

    M.Z.: Tak, i sądzę że tym też kierowała się Pani Ambasadorowa – Kinga Nettmann-Multanowska, widząc katalogi dzieł artystów niemieckich, serbskich, i innych, konsekwentnie tworzące spójnie wydawnictwo.

     

    D.B.: Widziałaś całość Polskich zbiorów. Jak byś je opisała?

     

    M.Z.: Największy ilościowo jest zespół 111 prac graficznych, wykonanych w różnych technikach od cynkografii, litografii, drzeworytu, monotypii, i rysunków na papierze autorstwa wielu znanych twórców związanych m.in. z Międzynarodowym Triennale Grafiki, lecz także wykładowców warszawskiej i krakowskiej Akademii. Wśród nich są m.in. akwarela Góra Kalwarii – Jana Cybisa, martwa natura Czesława Rzepińskiego, akwaforta Rowerzysta V Mieczysława Wejmana, Powrót z majówki Konrada Srzednickiego, Mariana Maliny Postać siedząca II, dwie Głowy Olgi Peczenko, a także Zbiorowisko Jana Tarasina czy autoportrety Leszka Sobockiego. To prace powstałe najczęściej w latach 1965–1967 i przekazane jako dary artystów dla Muzeum, na odwrociach niektórych widnieją odręczne okolicznościowe dedykacje. Jednak warto pamiętać, że to dzieła pojedyncze – jest dosłownie kilka przykładów artystów, którzy podarowali więcej niż jedną pracę jak np. Jan Berdyszak, Zygmunt Kotlarczyk, Danuta Leszczyńska-Kluza, Franciszek Bunsch. Z najskromniejszej z grup – kolekcji rzeźb – jedną z najciekawszych realizacji jest brązowy odlew Głowa Karola Tchorka podobny do tej, którą można zobaczyć w pracowni artysty przy ul. Smolnej 36 w Warszawie, Oszczepnik Władysława Frycza, Haghia Sophia i Owca Bronisława Chromego.

    Pośród prac na płótnie wyróżniają się wykonany woskiem Cricot Jadwigi Maziarskiej o bardzo mięsistej powierzchni i niewielka formatowo Kompozycja czerwona Ewy Marii Łunkiewicz-Rogoyskiej na płycie drewnianej – to chyba jedna z najstarszych artystek w kolekcji, nestorka międzywojennej i powojennej awangardy. Pośród malarstwa nie brakuje postaci takich jak Jerzy Nowosielski (Pejzaż w górach), Jan Cybis, Tadeusz Brzozowski, Alfred Lenica, Jerzy Krawczyk, Tadeusz Dominik, Andrzej Strumiłło, Rajmund Ziemski, Adam Marczyński. Dużym zaskoczeniem był pejzaż miejski Ludzie i domy Benona Liberskiego, artysty dość zapomnianego, nie tylko absolwenta PWSSP w Łodzi, ale i jej wieloletniego pedagoga związanego z łódzkim środowiskiem. Szczególnie w odniesieniu do obrazów takich jak Działoszyn (1965) czy Chemostal (1966), przepełnionych atmosferą postępującej techonologizacji. Układ form alfa I Jerzego Rosołowicza, Kompozycja z cyklu Rytmy Mariana Szpakowskiego, czy Kompozycja 20-59 Mariana Bogusza to inne przykłady... W tym kontekście ciekawy wydaje się związek między kształtem kolekcji, która – można zaryzykować tezę – reprezentuje stan sztuki powojennej uchwycony w roku 1966–1967, a ówczesnymi wydarzeniami artystycznymi, np. Sympozjum Artystów i Naukowców w Puławach w sierpniu 1966 roku, poświęconemu relacjom człowieka, środowiska, sztuki i technologii.

     

    D.B.: Na miejscu zebrałyście materiały i czy teraz w Łodzi również zajmujecie się dokumentacją prac? Co będzie efektem tej podróży i badań?

     

    M.Z.: Nasza obecność w projekcie w dużej mierze zależy od planów polskiej ambasady i Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP oraz polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Najważniejszy etap projektu jest już za nami, przygotowałyśmy listę obiektów i ich stan zachowania. W tym momencie pracujemy jeszcze nad tekstem do katalogu opisującym zbiory polskie, który również ma towarzyszyć wersji online katalogu, oraz brałyśmy udział w przygotowaniu filmu dokumentującego projekt. (...)

     

    Magdalena Ziółkowska – doktor historii sztuki, kuratorka, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie i Curatorial Traning Programme w de appel arts centre w Amsterdamie (2006/2007). W ostatnim czasie redaktorka antologii Teoria Sztuki Zbigniewa Dłubaka (Warszawa 2013) i współkuratorka wystawy Only to melt, trustingly, without reproach (Škuc galerija, Lublana 2013–2014). Współfundatorka i wiceprezeska Fundacji Andrzeja Wróblewskiego od 2012 roku, w tym współkuratorka wystawy Andrzej Wróblewski. Patrzeć wciąż naprzód (Muzeum Narodowe, Kraków, 2012–2013) i autorka dwujęzycznej monografii artysty Unikanie stanów pośrednich. Andrzej Wróblewski (1927–1957). Od stycznia 2015 dyrektorka Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie.

     

     

    http://contemporarylynx.co.uk/archives/5780

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: